This wasn’t just a dream

I should have kissed you...xD

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Tagi: Focie^^
09.04.2012 o godz. 17:11

Tagi: Focie^^
09.04.2012 o godz. 15:35


Przeglądając te wszystkie fotki dostałam nowego natchnienia;D więc polecam każdemu kto stracił wenę;D
Tagi: Focie^^
09.04.2012 o godz. 15:33

Tagi: Focie^^
09.04.2012 o godz. 14:08

Tagi: Focie^^
09.04.2012 o godz. 14:05
-okej już jedzie!-zawołałam wstając z ławki
-czekaj!-zawołał Louis ale nie posłuchałam tylko siadłam do autobusu.
Od razu jak znalazłam się w środku skierowałam się na schody prowadzące na górę. Ani razu nie sprawdziłam czy Louis idzie za mną, bardzo bałam się rozczarowania. Jednakże nie potrzebnie, gdy tylko zajęłam miejsce na samym końcu chłopak, dopiero szedł w moja stronę.
-ale ci spieszno do domu-zażartował chłopak
-noo ba! wieczorynka się kończy-odparłam
-oo powtórek niema??-zapytał zajmując obok mnie miejsce
-niestety-odparłam zaczynając się śmiać
-szkoda myślałem że obejrzę- skomentował niezadowolony Louis
-hehe nie jesteśmy za stary na to??
-powiedź to Harry'mu! to on mnie zmusza do oglądania bajek!-wytłumaczył się
-taa Harry wszystko jego wina-zaśmiałam się, on również. Zapadło cisza. Spojrzawszy w jego oczy, i od razu obdarowałam go uśmiechem. Ten sposób w jaki zajaśniał, jak dwie gwiazdy na niebie, które znalazły swój początek akurat w jego nieziemskich oczach.
-zimno ci??-zapytał Tomlinson widząc jak zadrżał
-nie-zaprzeczyłam. Tak było prościej, niż powiedzieć że to pod wpływem jego tej tajemnej siły płynącej z jego oczu.
-na pewno??-zapytał troskliwie- może chcesz moja bluzę??
-nie dzięki, nic mi nie jest- zapewniłam lecz na darmo znów zadrżałam, tym razem już pod wpływem chłodu.
-a jednak- rzucił chłopak rozpinając bluzę.
-serio, nie trzeba- zapewniałam, ale nie potrzebie.
-bierz! co ty filmów nie oglądasz??-Chłopak już zarzucił mi na plecy bluzę, którą owiną mnie dokładnie.
-oglądam, ale w nich niema takich chłopaków-wyznałam spuszczając głowę
-jakich??-zapytał obejmując mnie ramieniem.
-miłych-wyznałam poprawiając włosy- troskliwych-dodałam patrząc chłopakowi w oczy, lekko przygryzając dolna wargę. Znów zapadła cisza, lecz nam nie przeszkadzała. Mimo że to była cisza, przed burzą. Tasze twarze były blisko, a mimo to zbliżały się jeszcze bliżej. Sama nie wiedziałam co się zemną dzieje.
Winę mogłam zganiać na niego, na jego uśmiech, oczy i te perfumy. Jeszcze nigdzie nie czułam tak nieziemskiego zapachu, działając. Po prostu tak przyjemny, że mrużę oczy by poczuć go mocniej. Nagle się to stało! Jego rozgrzane usta dotknęły moich. Jego przyjemnie chłodna dłoń delikatnie wsunęła się pod moje rozpuszczone i potargane przez wiatr włosy. Przestałam stawiać opór, jeśli woglę jakiś stawiałam. Wszystko wokół zaczęło wirować równie silnie jak pocałunek, który stawał się z każdą sekunda coraz bardziej intensywny. Pocałunek był jak wyprawa do nowego świata, gdzie zabrałam się do zwiedzania nowych miejsc i pokonywania coraz to nowszych horyzontów za poszukiwaniem czegoś, tej jednej rzeczy. Niestety nie było to dane wiecznie.
Poczułam szarpniecie z świata zewnętrznego. Na tyle silne że aż wyrwało mnie brutalnie z nowo odkrytego. Otworzyłam powoli oczy, zrozumiałam że autobus staną, a kierowca cierpliwie czekał kiedy wysiądą ostatni pasażerowie, na ostatnim przystanku.
-muszę już iść-wyszeptała lekko zdyszana.
-zaczekaj- poprosił Louis widząc że wstaje
-nie Louis, przepraszam nie mogę-odparłam zrzucając jego bluzę by szybko udać się do wyjścia.
_______________________________________________________________________
i jak?? mam nadzieje że nie jest strasznie beznadziejne;D
08.04.2012 o godz. 22:49
***oczami Louis'a***
-cześć wszystkim!-zawołałem wchodząc co salonu z nadzieją że wszyscy się tam znajdują. Myliłem się, był tylko Zayn, Liam.
-cześć-zawołali oboje
-gdzie reszta??-zapytałem siadając na kanapie obok Liam'a.
-Naill zabrał Klaudię i Leti wybrać prezent na urodziny Nicoli, Harry gdzieś się pałęta po mieście a Jenn- Liam westchną- a Jenn pojechała do Nicol-dokończył popijając colę.
-co za ironia- rzuciłem po chwili, przerywając ciszę. spojrzeli na mnie nierozumiejąca o co chodzi.- przedtem Harry pomógł nam w bezsensownej sytuacji a my nie możemy mu pomóc w takiej błahej-wyznałem wyciągając telefon by zadzwonić do niego.
-musimy coś wymyślić-rzucił Zayn
-to wy myślcie a ja z nim pogadam-wyznałem przykładając telefon do ucha. Zanim któryś zdarzył coś powiedzieć, poderwałem się z kanapy słysząc głos Harry'ego, był w kiepskim stanie.
-hej gdzie jesteś??-zapytałem
-obecnie siedzę w D&M i jem bardzo smaczną pizze-wyznał udręczonym głosem
-zaczekaj tam zaraz będę-zapewniłem jednocześnie rozłączając się, nie czekając na odpowiedź.
-gdzie jest??-zapytał Zayn
- obżera się w D&M- rzuciłem kierując się do wyjścia.
***oczami Lenny***
-ty-przerwała mi Alex- może on ma coś do mniej??-zapytała
-on?? nieee-zaprzeczyłam- ona jest z Liam'em
-być to ona sobie może, ale wiesz-zaczęła coraz bardziej upewniając się w tym- serce nie sługa-dodała
-on nie jest taki, nie zrobiłby tego Liam'owi-zaczęłam bronić Louis'a ale czy słusznie??
***oczami Harry'ego***
-że powiedziałem ci gdzie jestem nie znaczy że chciałem byś przyjechał- rzuciłem w stronę nadchodzącego Louis'a
-też cię cieszę że cię widzę-odparł siadając przy stoliku.
-heh..-jego odpowiedzi nieraz były tak gaszące że brakowało mi słów by mu odpowiedzieć.
-o co poszło teraz??-zapytał zapytał
-powiedziałem 'ja ciebie też'- burknąłem
-yyy??
-nie spodobało jej się to, że ostatnio odpowiadam jej "ja ciebie też" gdy mówi mi że mnie kocha- wyjaśniłem zażenowany
-to ja jej się nie dziwię, gdy widzę twoje podejście-odparł
-co??-nie dowierzałem w słowa własnego kumpla
-sam pamiętasz jak reagowałeś gdy ja ci tak mówiłem??
-ale to było dla jaj- odparłem
-mówiłeś że czujesz się zbywany gdy to słyszysz-kontynuował
-no i??
-może też tak się czuje??-zapytał- wiesz, ostatnio mamy dużo pracy, zajęć, jesteśmy zmęczeni przez co mniej chęci by się spotykać-wyjaśnił Loui
-myślisz??-zapytałem nie przekonany
-raczej, nawet Leti zaczyna to przeszkadzać- wyznał
-masz rację zaniedbuję ją a teraz się dziwie- stwierdziłem wiedząc już co mam zrobić- a jak tam twoja laska??
-kto??-zapytał zdziwiony
-no Lena
-to nie jest moja laska-stanowczo zaprzeczył- co to, to nie!
-to gdzie się z nią zmyłeś??
-to biblioteki, pouczyć się roli-wyjaśnił
-przeciesz wkułeś całą razem z Liam'em-przypomniałem
-no nie całą- wyznał lekko zmieszany
-Louis ty mnie tu w kulki nierób!!-nakazałem- Liam się cieszył cały ranek jak opowiadał Jenn że wkułeś całą rolę, przez całą noc- przypomniałem.
-no ale musiałem trochę poćwiczyć
-taaa poćwiczyć, już ja wiem jak te ćwiczenia wyglądały- drążyłem z lekkim uśmiechem.
-naprawdę
-noo tak, tak-przytakując wstając- dobra ja muszę iść później pogadamy-zapewniłem odchodząc.
***oczami Lenny***
-okej dobra-przerwałam jej spekulacje- chodźmy już po późnimy się na autobus-dodałam
-ale leń z ciebie-zawołała Alex- do domu masz jakieś cztery przecznice i autobusem się wozi- dodała
-nie to nie moja wina, że są one takie fajne- wyznałam uśmiechając się przepraszająco
- a zwłaszcza na pietrze ostatnie fotele- przyznała Alex odwzajemniając uśmiech. Miłe wspomnienia związane z tym miejscem. Tam poznała Nick'a wracającego do domu po długiej nieobecności.
-dobra chodźmy- rzuciła Alex po chwili ciągnąc mnie za sobą.
Gdy wszyliśmy na dwór ujrzeliśmy, jak ciemności uliczne rozświetlały światła kolorowych neonów.
-która godzina??-zapytała Alex
-yyy.. zaraz ci powiem-zapewniłam szukając telefonu po kieszeniach w końcu w torbie która ciągle mi towarzyszyła.
-19:15- wyznał tajemniczy męski głos.
-dzięki- rzuciła Alex
-spoko- odparł Louis chowając telefon do grubej, czarnej bluzy.
-cześć, myślałam ze...-zaczęłam zdziwiona widokiem Tomlinson'a.
-właśnie wracam z spotkania z Harry'm-wyjaśnił
-oo i jak??- zapytałam
-pewnie poszedł teraz z nią pogadać-wyznał- a wy gdzie idziecie??
-miałyśmy wracać do domu ale przypomniało mi się że mam do załatwienia pewną sprawę, więc ja już pójdę-wtrąciła Alex
-Alex-przerwałam jej wiedząc że zmyśla
-później pogadamy- zapewniła- cześć wam- pożegnała się
-cześć Alex-zawołał Louis, wręcz zachwycony tym że zostawiła nas samych.
-cześć-również się pożegnałam.
-więc gdzie idziemy??-zapytał Tomlinson
-no cóż.. miałam iść na autobus ale to raczej tobie nie po drodze- zauważyłam.
-nie przejmuj się mną noc jeszcze jest moda-zaśmiał się chłopak.
-na pewno??
-a co?? że jak pożal się Boże gwiazdka z ekranu to gubi się w mieście?- zaśmiał się
-tego nie powiedziałam!
-ale pomyślałaś
-nie!
-tak
-może kiedyś- przyznałam
-oo czybyś zmieniła zdanie na mój temat??- zapytał chłopak ruszając przed siebie
-może- odparłam dokańczając do jego boku.
-a jak bardzo??
-mm... trudno powiedzieć
- no to na ile procent mnie lubisz??
-no to... 45??- odparłam, a raczej zapytałam
-oo to prawie połowa a mogę powiedzieć czym zasłużyłem na tyle??
-trochę jest tego, ale przede wszystkim tym że nie dostałam jeszcze żadnej kary przed ciebie-zaśmiałam się.
-eej, ale sama jesteś sobie wina- wyznał- ja ci nic nie zrobiłem
-oo chyba jednak 35-poprawiłam się
-dobra! moja wina! powinienem bardziej uważać obiecuję że już się to nie powtórzy
-45- przerwałam mu
-byś dostała karę za twoje roztargnienie, gdy jestem nie daleko- dokończył zerkając na mnie. Zamilkłam- haha!- to dobrze że nie odpuszczał
go dobry humor, mimo że moim kosztem.
-wiesz, może będzie lepiej jeśli nie będę cię ciągnęła za sobą- rzuciłam
-nie, nie! przepraszam już nie będę!-zapewnił chłopak przestając się śmiać- może coś zjemy??-zapytał widząc budkę z hot-dog'ami, którą właściwiej miał właśnie zamykać.
-zaraz spóźnię się na autobus- rzuciłam z grymasem nie chcąc rezygnować z
przejażdżki.
-spokojnie zdążymy-zapewnił-no weź nie daj się prosić
-okej. ale szybko-ostrzegłam
-dobrze-zgodził się, pospiesznie zmierzając do budki.
-poproszę dwa hot-dogi z ketchupem- rzucił Tomlinson widząc że tylko takie zostały.
-już się robi- odparł uprzejmie sprzedawca zabierając się do przygotowywania jedzenia.
-Louis, autobus!-zawołałam na widok zajeżdżającego na przystanek pojazdu.
-gotowe!-zawołał mężczyzna podając chłopakowi dwa hot-dogi
-dziękuje-rzucił pospiesznie chłopak kładąc banknot na ladzie, po czym zwinie zabierając jedzenie po czym pospiesznie ruszyliśmy do autobusu.
Niestety nie zdążyliśmy.
-i co teraz??-zapytałam zawiedziona
-chodź sprawdzimy czy jest jeszcze jakiś-zaproponował chłopak podając mi hot-doga. Normalnie raczej bym go nie przyjęła, ale rozmowa z Alex była wyczerpująca.
-dzięki- podziękowałam zabierając się do pierwszego gryza.
-niema za co- uśmiechną się- no to...-zaczął chłopak patrząc na tablice z odjazdami i przyjazdami.
-zastępy mam za 20 min- wyznałam
-właśnie dwadzieścia-powtórzył jakby myślał że sam znalazł.
__________________________________________________________________________
O to mój prezent świąteczny dla moich czytelników!! xd
Wesołych i miłych Świąt!! ;D
a za chwilę kontynuacja rozdziału;D
08.04.2012 o godz. 20:32
***oczami Leny**
-serio??! księgarnia??-zapytałam zaskoczona, przekraczając próg pokoju. To miejsce jak zawsze świeciło pustkami, zwłaszcza o tak pięknej porze dnia.
-a co myślałaś??-zapytał chłopak retorycznie. Wdział moją minę, a na niej wręcz wypisane "WTF!". Musiał przyznać że go to rozbawiło, a ja że mnie zaskoczył.
-yy, nic-rzuciłam speszona
-właśnie widać-odparł uśmiechając się do siebie. Spojrzawszy na niego lekko zirytowana-to był sarkazm-wyjaśnił szybko, widząc że nie idę za nim.
-oby-odparłam czując jego dłoń na przedramieniu.
Po tej krótkiej wymianie zdań zasiedliśmy do wolnego stolika, po czym zabraliśmy się do nauki.
-oh!- rzuciłam z pamięci nie sprawdzając czy ta kwestia była akurat w tym momencie. Czekając z jakieś pięć minut na odpowiedz Louis'a pogrążyłam się na sekundę w tekście- twoja kolej- dodałam pochylając się jeszcze bardziej nad kartkami. Cisza dalej się przeciągała-Louis??- zapytałam podnosząc zaniepokojona wzrok. Chłopak siedział spokojnie, wpatrzony we mnie z lekkim uśmiechem. Jego zielone oczy mieniły się jak małe szmaragdy. Panujący w nim spokój, przejawiająca się w radości trochę mnie peszyła.
-zgubiłeś się??-zapytałam chcą jakoś przywrócić go do realu.
-yy- chłopak wreszcie oprzytomniał. Zaczął przewracać kartkami.
-trzymaj-poleciłam z mimo wolnym uśmiechem podając mu swoją kartkę.
-dziękuje-odparł przyjmując kartkę.
-Cicho! coś mówi. O! mów, mów dalej, uroczy aniele; Bo ty mi w noc tę tak wspaniale świeciszJak lotny goniec niebios rozwartemu. Od podziwienia oku śmiertelników,
Które się wlepia w niego, aby patrzeć, Jak on po ciężkich chmurach się przesuwa. I po powietrznej żegluje przestrzeni.
-chłopak po skończeniu cytowania, podniósł wzrok z nad kartki. Dopiero wtedy doceniłam z kim tak naprawdę się spotkałam, jak bardzo się myliłam co do niego. To jego spojrzenie, ten uśmiech, sprawił że tym razem to ja zaniemówiłam.
-ej teraz ty- rzucił chłopak.
-yy.. tak.. yy- zawstydziłam się lekko- daj mi kartkę
-oo proszę- wyciągną rękę ku mnie, po czym szybko ja zabrał zanim zdążyłam zabrać mu kartkę- mam lepszy pomysł-wyjaśnił. Podniósł się lekko, złapał krzesło i niezdarnie przysuną się do mnie.-teraz będzie mam obojgu dobrze- zapewnił z uśmiechem kładą kartkę przede mną na stoliku.
-Romeo! Czemuż ty jesteś Romeo! Wyrzecz się swego rodu, rzuć tę nazwę! Lub jeśli tego nie możesz uczynić, To przysiąż wiernym być mojej miłości, A ja przestanę być z krwi Kapuletów.- gdy mówiłam te słowa, chłopak przysuną się tak blisko że nasze ubrania się stykały. Jakby tego było mało pochylił się równie blisko że zaczęłam czuć delikatna woń jego perfum.
-Mamże przemówić czy też słuchać dalej? -szepnął, po czym opierając się łokciem o stolik zaczął obserwować moje usta.
-Nazwa twa tylko jest mi nieprzyjazna, Boś ty w istocie nie Montekim dla mnie. Jestże Montekio choćby tylko ręką,
Ramieniem, twarzą, zgoła jakąkolwiek Częścią człowieka? O! weź inną nazwę! Czymże jest nazwa? To, co zowiem różą,
Pod inną nazwą równie by pachniało; Tak i Romeo bez nazwy Romea Przecieżby całą swą wartość zatrzymał. Romeo! porzuć -biedtę nazwę, a w zamian Za to, co nawet cząstką ciebie nie jest, Weź mię, ach! całą!
- starałam się mówić to spokojnie, lecz muszę przyznać zachowanie Tomlinson'a trochę mnie peszyło.
-Biorę cię za słowo, Zwij mię kochankiem, a krzyżmo chrztu tego Sprawi, że odtąd nie będę Romeem. - chłopak wyznał to z pamięci jakby znał już ten tekst.
-myślałam że się jeszcze nie uczyłeś-rzuciłam przerywając nam naukę.
-trochę Liam mi pomógł-wyznał-odkąd Styles'owie mają problemy chłopak ma dożo wolnego czasu-wyjaśnił
-biedny Liam-rzuciłam
-biedna Jenn-poprawił Louis- tylko ona wytrzymuje fochy Nicol-wyjaśnił podejrzanie smutniejąc.
-co się stało??-zapytałam
-nie nic tylko tak-zaprzeczył odsuwając się- przepraszam ale muszę już iść-wyznał stając- wiesz mamy jeszcze trochę roboty-wyznał żegnając się-na razie-zawołał odchodząc
-cześć-odparłam lekko zawiedziona, przyglądając się jak odchodzi w pośpiechu.
-co mu powiedziałaś??-zapytałam czyjś głos. Przeniosłam wzrok przed siebie.
nic- wyjaśniłam widząc podekscytowaną Alex
-to czemu tak uciekł??
-wcale nie uciekał
-taaa jasne
-po prostu się śpieszył, miał jeszcze trochę roboty
-czyli uciekał
-a ty gdzie byłaś??-zapytałam zmieniając temat
-śledziłam was!-wyjaśniła z dumą- nie chciałam wam przeszkadzać-zapewniła z uśmieszkiem-dobra opowiadaj
-ale co??
-jak to co?? wszystko!!
-a więc..-zaczęłam zastanawiając się od czego zacząć
____________________________________________________________________
08.04.2012 o godz. 13:56
***oczami Leny*** (sobota) godz. 10:30
Siedząc samotnie w pustym domu zastanawiałam się nad przedstawieniem. Jak mam wyznać mu miłość?!. Głos rozpaczy rozlewał się w mojej głowie, jak woda z przewróconej szklanki. A pomoc nie nadchodziłam znikąd. I do tego Alex ma zaciesz do końca życia. Właśnie Alex, miała mi pomóc z nauką roli! Wyjęłam telefon by zadzwonić do kumpeli. Po trzecim sygnale odebrała.
-Hej o której do mnie wbijesz??-zapytałam
-yyy... dziś??-zapytała
-no tak, umówiliśmy się, nie pamiętasz??-zapytałam zaniepokojona
-aa rola-przypomniała sobie- weź przyjedź do galerii-poprosiła
-czemu tam??
-bo właśnie jestem u Nick'a-wyjaśniła-to co za godzinę??
-okej, pa-przytaknęłam rozcieńczając się
-pa-zawołała Alex w ostatniej chwili.
Mając niezbyt dużo czasu, uwzględniając drogę do pokonania plus czas na przygotowanie się, ruszyłam od razu z salonu do pokoju. Nie myliłam się, było już czterdzieści minut później. Sama nie wiem jak mi się to udało, zwłaszcza że wydawało mi się że wszystko zajęło mi o połowę krócej. Zresztą nie było czasu na zastanawianie się. Szybko ruszyłam do salonu zabierając po drodze torbę, scenariusz i co najważniejsze telefon. Po półgodzinie stania w korkach, wreszcie wtargnęłam do galerii. W pośpiechu ruszyłam do windy, dzięki której dostałam się na drugie piętro. Tam z kolei poszłam do kawiarenki, zajęłam miejsce pod oknem z widokiem na hol pierwszego piętra. Kładąc wszystkie rzeczy na stoliku z wyjątkiem telefonu, w którym sprawdziłam godzinę. Była za dwadzieścia pierwsza, więc Alex powinna być już od dziesięciu minut. Leniwie odłożyłam telefon obok scenariusza, którego po chwili podniosłam by zacząć w samotności nauk tekstu. Jednak zanim otworzyłam na odpowiedniej stronie usłyszałam otwierające się drzwi. Spojrzawszy z nadzieją za siebie zobaczyłam jednie obcą osobę. Nie czekając dłużej pogrążyłam się w tekście. Jednak szybko zostałam z niego wyrwana, kolejnym dźwiękiem otwieranych i zamykanych drzwi. Znów spojrzałam lecz ujżałam jedynie obcą kobietę. I tak kilkakrotnie, aż w końcu przestałam zwracać na to uwagę.
-może waćpani zechce odetchnąć od ciężkiej pracy??-rzucił znajomy mi głos. Na jego dźwięk zaniemówiłam wciąż wpatrując się w kartkę.
-yy.. jasne-rzuciłam na widok Tomlinson'a
-o to napój bogów!-rzucił podając mi jeden z kubków, trzymanych w dłoniach-on pomoże-dodał przysiadając się
-mam nadzieję-rzuciłam nieśmiało przyjmując kubek
-aż tak źle??
-delikatnie mówiąc..-zaczęłam szukając odpowiednich słów- większość przeróbek w oryginalnym
-czyli??-zapytał poważnie zainteresowany a zarazem jakby nie wiedział o co chodzi.
-czytałeś to w ogóle??-zapytałam bez ogródek, nie do końca zastanawiając się nad tym.
-jakoś nie było okazji na wnikliwe zagłębienie się w to interesujące dzieło- wyznał nieśmiało,
-taaa bo ty tylko o marchewkach!-zawołał zbulwersowany Harry, podchodząc do naszego stolika
-zamknij się!-zawołał cicho Louis, przewracając oczami. Zaśmiałam się.
-każdy ma jakieś słabości-stanęłam w obronie
- a ty jakie masz??-zapytał uwodzicielsko Harry siadając obok Louis'a.
-heh... trochę ich jest-rzuciłam
-chętnie je wysłucham-kontynuował Harry
-wątpię
-czemu??-Louis spojrzał zdziwiony na Harry'ego.
-bo ciebie na tej liście niema-odparłam. Wiem , trochę chamsko, ale nie dam się podejść żadnemu chłopakowi, zwłaszcza takiemu, który jest już zajęty.
-ooo!-zawołał Zayn zbliżając się- czyżby Styles stracił swój urok??
-chciałbyś-odparł upijając łuk z mojego kubka który przed momentem postawiłam na stoliku- jeszcze się przekonasz-dodał obrzucając mnie przenikliwym spojrzeniem. Każdy głupi zauważyłby że te słowa były kierowane do Zayn'a jak ostrzeżenie.
-dobra, dobra- rzucił Zayn chcąc rozładować napięcie-chodź, bo Naill poszedł po jedzenie, a wiesz jak to się kończy-dodał patrząc na Harry'ego.
-Na razie, piękna-rzucił Styles z figlarnym uśmiechem jednocześnie wstając.
- a temu co??-zapytałam oszołomiona, gdy dwójka odeszła.
-nic-zaprzeczył poddenerwowany Louis- Harry ma gorsze dni z Nicolą i szuka guza
-co się stało??-zapytałam przejęta
-długa historia
-mam czas
-a właśnie na kogo czekałaś?? bo chyba nie na mnie-zaśmiał się Tomlinson
-nie-odwzajemniłam uśmiech- czekałam na Alex, miała mi pomóc z rolą ale jej niema-wyznałam
-oo to może ja ci pomogę-zaproponował zadowolony-wiesz może sam się czegoś nauczę
-no nie wiem-skrzywiłam się- ba twoje plany??
-uległy zmianie-wyjaśnił- Niki wkurzyła się na Hazzę ten na nią, Jenn i Liam ją pocieszają, Leti pojechałam z Klaudią do jakiegoś studia, a Naill z tęsknoty pogrąża się w jedzeniu, Zayn uparcie go pilnuje ale sam chętnie by po marudził na widok Harry'ego, więc proszę wybaw mnie od tej tragedii-wyznał chłopak na jednym wydechu
-hehe.. okej-zgodziłam się
-to świetnie-ucieszył się Louis-zacznijmy od zmiany miejsca-dodał
____________________________________________________________________________________
Przepraszam że tak długo nie pisałam. Ale jakoś nie miałam weny, a coraz mniejsza liczba komentarzy tylko zniechęciła;/ więc proszę komentujcie jeśli chcecie ciąg dalszy;D







25.03.2012 o godz. 22:40

Tagi: 1D
18.03.2012 o godz. 18:10

Tagi: 1D
18.03.2012 o godz. 18:01

Tagi: 1D
18.03.2012 o godz. 09:19


To teraz wiem czemu Louis nie wziął pieska xd
Tagi: 1D
18.03.2012 o godz. 09:17

Tagi: 1D
17.03.2012 o godz. 23:15

Tagi: 1D
17.03.2012 o godz. 23:05

Tagi: 1D
17.03.2012 o godz. 22:38

Tagi: 1D
17.03.2012 o godz. 22:32

Tagi: 1D
17.03.2012 o godz. 22:31

Tagi: 1D
17.03.2012 o godz. 22:27
Tagi: Harry
17.03.2012 o godz. 22:22
wichurka016
This wasn’t just a dream
Skąd: Tyszowce,Polska
statystyki
sekcja użytkownika
Chce ktoś taką reklamę?? możemy się wymienić XD