This wasn’t just a dream

I should have kissed you...xD

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Moje aktualne wpisy

Rozdział5

Godz.7:00
-gotowa!-zawołałam podekscytowana schodząc po schodach do salonu jednocześnie ciągnąć za sobą niebieską walizkę z ciuchami które spakowałam wczoraj od razu po powrocie do domu.
-nie wątpię-wyznał zirytowany ojciec stojąc w salonie z gazetą obok czekających na mnie chłopaków który byli bardzo poważni i smutni mimo dzisiejszego wyjazdu.
-co się stało?-zapytałam nie pewnie stając przed ojcem stawiając obok walizkę
-ty mi powiedz-polecił podając mi gazetę i w tedy się zaczęło. Na stronie głównej ukazał się wielki napis „CZYŻBY LIAM PAYNE ZNALAZŁ POCIESZENIE??!” a tuż pod nim nasze wspólne zdjęcie na którym Liam obiją mnie od tyłu jednocześnie patrząc mi w oczy. Artykuł był bardzo długi sama przez chwilę zastanowiłam się jak mogli tyle napisać nie znając żadnych faktów. W artykule oprócz ogólnych informacjach o chłopakach i miejscu powstania zdjęć (co nie było zatajane) pojawiły się również informację o Leti która określili jako ‘’utalentowaną fotografkę zauroczoną urokiem Zayn’a’’ i jakby mogło być inaczej cały akapit o mojej siostrze i o tym że zaczynam brać przykład z siostry.
-o na ma cały artykuł na drugiej stronie-uprzedził Kris-ty mi wyjaśnij to niżej-dodał wskazując na ostatni akapit w którym były opisane przepuszczenia na temat tego co mnie i Liam’a łączy.
-to nie prawda-zaprzeczyłam nie wiedząc co powiedzieć
-tylko to masz do powiedzenia?-zapytał poważnie Kris
-ja…-zaczęłam-przepraszam-dodałam doskonale wiedząc że żadne wyjaśnienia nie pomogą
-nie to nasza wina-wtrącił Zayn chcąc mnie ratować z opresji
-dokładnie!-wyznał Harry popierając Zayn’a z pozostałymi-sprowokowaliśmy ją i potem Zayn z Louis’em zaczęli bić się o myszkę no i zanim się zorientowaliśmy to zaczęło się wysyłać i…-kontynuował chłopak skruszony
-Jenn na swój mózg i mogła darować sobie tą sesje-przerwała Sara pojawiając się za mnie-przez nią jestem na drugiej stronie-poskarżyła się nie zadowolona siostra kierując się do kuchni. Oczywiście chłopaki zaczęli się uśmiechać widząc ją w jedwabnej koszuli nocnej na ramiączkach do polowy uda.
-Sara przynajmniej ty mnie dzisiaj nie osłabiaj-wyznał ojciec ostrzegawczo- po za tym zbieraj się jedziesz za Jenn-dodał spoglądając na mnie
-co!?-zawołali jednocześnie zespół z Sarą. Mnie oczywiście to nie zdziwiło przecież go znałam i wiedziałam na co go stać .
-nie uważasz ze zbyt pochopnie podnosisz decyzje-zapytała Samanta wychodząc z dzbankiem Lemoniady i pięcioma szklankami na tacy.
- to samo mówiłaś gdy chciałem wysłać Sarę do Bill’a i widzisz co z niej wyrosło-wyznał ironicznie Kris wskazując wzrokiem na moją siostrę.
-Kris, Jenn to nie Sara sam o tym najlepiej wiesz-zaczęła spokojnie Samanta stawiając tacę na stoli ku po czym zaczęła nalewać lemoniadę. Do pustych szklanek-wy się częstujcie, a my porozmawiamy na osobności- oznajmiła mama podając kolejno sok chłopakom po czym zaprowadziła ojca do kuchni.
-ciekawe jak go namówi?-zapytałam spoglądając na Sarę
-pewnie pojedzie mu po wyobraźni-stwierdziła-powie jak by wyglądało to że ja cały czas coś odwalam i nie mam żadnej kary a ty pierwszy raz i już cofacie od wszystkiego-dodała krzywiąc się
-mam nadzieje że uda się jej-wyrwała się nie świadomie cicha myśl Naill’a-nie że ja…-zacząć chłopak chcąc się wytłumaczyć.
-wypluj to!-zawołała przerażona Sara-ma się jej udać-dodała podniesionym głosem-jutro jest impreza u Kate i zapowiada się niezły skandal z udziałem jej chłopaka Jay’a-dodała zadowolona dziewczyna
-a cieszy cię bo…;-zaczęłam pytająco
-bo jest z niego niezłe ciacho-wyznała dziewczyna nie krępując się pięciu chłopaków którzy raczej nie są przyzwyczajeni do słuchania podobnych wyznań.
-Jenn pozwól-poprosiła Samanta wychylając się za drzwi kuchennych po czym ruszyłam bez słowa w jej kierunku.
-tak –zapytałam wchodząc do środka mijając się z mamą
-czuje że będę tego żałować ale..-zaczął Kris oparty o blat kuchenny po tym jak zostaliśmy sami-czy ona zawsze musi wszystko wygadać pierwsza??-zapytał zmieniając temat ojciec stając normalnie słysząc dochodzące z salonu krzyki chłopaków pełne zadowolenia .
-czy…-zaczęłam nie pewnie
-tak-przyznał- ale pod warunkiem że nigdy się po nie powtórzy- dodał po chwili ostrzegawczo
-obiecuje już nigdy takich akcji-zapewniłam radośnie po czym przytuliłam się jak najmocniej do swojego ojca
-dobra, dobra bo mnie udusisz-wyznał-teraz idź bo się późnicie-przypominał
-dziękuje -podziękowałam po czym wyszłam razem z nim z kuchni. Gdy wyszłam z kuchni od razu mój wzrok przykuli radośni chłopaki i pośród nich stojący spokojnie Liam również uśmiechający się z szczęścia, patrzył się na mnie swoimi brązowymi oczami nie zważając na otoczenie. Podeszłam szybko do nich nie mogąc się doczekać kiedy wyjedziemy. Gdy sięgałam po swoją walizkę poczułam czyjeś objecie w tedy zorientowałam się że to był Liam a po nim rzucili się pozostali członkowie zespołu przytulając się do nas na, krótka chwilę. Gdy skończyły się przytulanki Liam wspaniało myślnie zabrał mi z przed nosa walizkę i nie uznając sprzeciwu sam zaniósł do samochodu dając mi chwile na krótkie pożegnanie.
-Bill??-rzucił Liam ciekawym głosem gdy stanęłam przed nim obok zespołowego busu w którym wszyscy siedzieli.
-dobry znajomy mojego ojca, który prowadzi szkołę z internatem gdzieś w stanach-wyznałam wsiadając do środka obok Naill’a jedzącego jakoś kanapkę.
- w takim tempie zabraknie ci ich do końca podróży-uprzedził Liam zajmując miejsce obok mnie jednocześnie zamykając za sobą drzwi.
-a od czego są sklepy?-zapytał zadowolony Irlandczyk z trawnej uwagi po czym Louis sprawnie odpalił samochód i ruszyliśmy w drogę przed siebie obierając drogę na lotnisko gdzie znajdował się prywatny odrzutowiec mojego taty.. „To będą najlepsze trzy dni w moim życiu” pomyślałam z uśmiechem wsłuchiwałam się w piosenki śpiewane przez chłopaków i o dziwo nie były to tylko te piosenki z napisane przez nich.
* * * * * * * * * * * * * * * * * *
Godz. 14:00
-jesteśmy!- zawołał radośnie zmęczony Louis wysiadając jako pierwszy z odrzutowca
-jak myślisz ile dzisiaj zbiorę numerów-zapytał z uśmiechem Harry wpatrując się w tłum fanek stając obok Lou na schodach po czym razem z nim zeszedł na pół debatując nad wypowiedzią Harry’ego.
-nie, tylko chwilkę!-zawołał cicho Naill błagającym tonem.
-ogarnij się chłopie!! tam czekają na ciebie dziewczyny, nie możesz wyjść z wymazaną ketchupem twarzą-odparł Zayn odciągając chłopaka od frytek z ketchupem.
-ale..-zaczął chłopak opierając się
-Naill!!-ponaglił Zayn
-dobra-przytakną smutny chłopak po czym wyszedł na schody odrzutowca gdzie jego niezwykle radosny uśmiech znów zagościł na twarzy chłopka na widok rozkrzyczanego tłumu.
-teraz my-szepnął Liam wciąż siedząc ku mego boku.
-niestety-odparłam na myśl że znów spotkamy się dopiero w hotelu.
-to zostańmy tu!!-zaproponował Payne z ciesząc się z znalezionego rozwiązania.
-chyba nie możemy-stwierdziłam odwracając głowę do tyłu by spojrzeć przez okno na dwór zaalarmowana dziwnym wołaniem
-czemu i tak pewnie nie zauważyli że mnie nie ma-odparł nic nie słysząc.
-tiaaa, jesteś pewny- zapytałam kpiarsko wskazując na okno, z którego było widać tłum wzrokiem utkwionym w wyjściu z odrzutowca oraz nasilające głosy wołające Liam’a –idź!-ponagliłam chłopaka po chwili widać że nie miał zamiaru wysiadać, trudno było ocenić czy to szok czy nie chęć by rozstać się zemną. Chłopak bez słowa pocałował mnie wszyję po czym zwinnym ruchem podążył w stronę wyjścia z szyderczym uśmiechem na twarzy. Gdy rozbrzmiały krzyki radości dziewczyn byłam pewna że nie oddadzą mi go tak prędko jak bym chciała. Odczekałam paręnaście minut aż chłopaki wpadli w wir podpisywania autografów i robienia wspólnych zdjęć z fankami, po czym udałam się do hotelu zahaczając o kilka sklepów.
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
(godz.17:00)
-Hej i jak tam?-zapytał podekscytowany głos Niki
-świetnie-wyznałam radośnie wyglądając przez okno hotelowe wychodzące na wielki basen zapełniony dobrze bawiącymi się
gościa mi.
-a jak tam chłopaki??
-świetnie
-tylko tyle masz mi do powiedzenia ”świetnie”-odparła zirytowana Nicol
-a co mogę powiedzieć, są teraz gdzieś w drodze do hotelu
-gdzieś? To jak pilnujesz mo….!!!!-przerwała
-mo..? kogo!?-zapytałam podejrzliwie-Haryy’ego?-dodałam nawiązując do ostatnich wydarzeń
-no wiesz! Ja i on!!?? To nie realne- zaprzeczyła przyjaciółka ale nie dość przekonująco-a Liam-zapytała chytrze zmieniając temat.
-Liam? No cóż! U niego wszystko w porządku -wyznałam ciesząc się jak kretynka
-ja nie pytam co u niego tylko co u was, debilko-rzuciła wyjaśniająco dziewczyna.
-po staremu-wyznałam
-czyli jak?
-łączy nas tylko praca-wyznałam
-oo! Jak ty tak pracujesz z nim jak na tym zdjęciu z gazety to ja też chce pracować w tej firmie- oświadczyła dziewczyna
-okej postaram się załatwić-zapewniłam
-a adopcja!? Wiesz, tak na wszelki wypadek jakby nie było dla mnie etatu-zapytała
-adopcja??-zapytałam uśmiechając się do siebie
-chyba nie masz nic przeciwko?? Przecież i tak jesteśmy jak siostry-wyznała-o ty udało ci się!-dodała
- co?
-zmienić temat! Dobra opowiadaj co tam dzieje się między wami-poleciła
-dużo by opowiadać-wyznałam siadając na hotelowym łóżku.
-nie krępuj się mam dużo czasu-wyznała
-ale ja go nie mam-rzuciłam zaalarmowana krzykami na korytarzu-dobra muszę kończyć
-nie wcale nie-zawołała bez radnie
-muszę, dobra na razie-rzuciłam zrywając się do drzwi
-nie
-tak
-pewnie uciekaj ale ja i tak cię dorwę-zagroziła przyjaciółka
- nie uciekam! pa-zaprzeczyłam żegnając się z przyjaciółką jednocześnie otwierając drzwi na korytarz. I nie myliłam się to byli oni z kilkoma dziewczynami wyglądającymi jak typowe modeli w dość wyzywających ciuchach ale nie ma się co dziwić skoro miały zamiar poznać piątkę idoli a upalna pogoda sprzyjała do tego do takiego ubioru. Uśmiechnęłam się jeszcze bardziej gdy zobaczyłam Liam’a ale szybko przeszedł mi humor gdy zobaczyłam jak jedna z dziewczyn rzuciła się na niego z pocałunkiem a druga robiła zdjęcia. Zachowanie dziewczyny mnie nie zdziwiło ale Liam’a owszem nawet nie próbował odepchnąć jej po prostu zachowywał jakby mu się spodobało. Zniesmaczona tym widowiskiem z powrotem wróciłam do pokoju cicho zamykając drzwi. Smutna usiadłam z drugiej strony łóżka na podłodze opierając się o nie zaczynając się zastanawiać o tym wszystkim. Przedtem myślałam że zależy mu a teraz po tym sama już niczego nie jestem pewna. Z wyjątkiem jednego, wszystko co wyszło od niego pocałunki, spojrzenia, uśmiechy, gesty przestały mieć dla mnie znaczenie. Może to drastyczna decyzja ale jak mogę ufać komuś kto nie potrafi oprzeć się fance teraz a co później. Wiecznie nie będę z nim pracować, w końcu nasze drogi się rozejdą. Cholera ojciec miał racje nie powinnam pozwalać chłopakom na z pouchwalanie się.
-Jenn? Jesteś?-zawołał czyjś cichy głos.-Jenn!-powtórzył nie słysząc odpowiedzi.
-Liam, zostaw pewnie jej niema-zawołał Lou. Zyskując pewność że to on wstałam by otworzyć mu drzwi.
-w recepcji mówiła że nie wychodziła- odparł podejrzliwie chłopak
-to się pomyliła, sami tu nie jesteśmy-odparł Lou nawiązując do pozostałych gości w hotelu po czym ich głosy zaczęły cichnąc zanim zdążyłam dojść do drzwi. Stojąc twarzą przy drzwiach zawahałam się nie będąc pewna czy rozmowa z nim ma w tej chwili sens. W końcu darowałam sobie i wróciłam na łóżko wkładając słuchawki w uszy włączając na fula piosenkę ”Nicole Scherzinger - Don't Hold Your Breath” w tedy poczułam nie spodziewanie zasnęłam.
____________________________________________________________
Czyta to ktoś tak woglę???
jak nikt nie chce się wypowiedzieć to niech napisze przynajmniej "tak" lub "nie" w komentarzach;]
Tagi: OPOWIADANIE
01.02.2012 o godz. 18:26

cromer
2.02.2012, 13:18
cromer napisał(a):
PISAĆ PISAĆ PISAĆ DAAAALEJ :D

@immpossiblee
19.02.2012, 01:42
@immpossiblee napisał(a):
Hej. Ja to czytam, ale nie dałam rady komentować wszystkich twoich postow. Pisz dalej bo jest naprawdę ciekawy.
wichurka016
This wasn’t just a dream
Skąd: Tyszowce,Polska
statystyki
sekcja użytkownika
Chce ktoś taką reklamę?? możemy się wymienić XD