This wasn’t just a dream

I should have kissed you...xD

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Moje aktualne wpisy

Rozdział6

cz.2
***oczami Harry’ego**
-co odwalasz-zapytał Louis
-a co ci chodzi?-zapytałem zdziwiony
-chyba ustaliliśmy że kończymy z tą próbą- przypomniał Zayn
-bo tak jest-uśmiechnąłem się do podejrzliwych chłopaków po czym wróciłem na swoja poprzednią pozycję.
-przeginasz-wyznał Zayn kiwając głowę zaprzeczając.
-oj, czepiacie się-wyznałem-chyba mogę zapytać się o Niki, no chyba że któryś z was chcę się z nią umówić- dodałem ostrożnym głosem dusząc śmiech- oh wy i ta wasza wyobraźnia-wyznałem klepiąc Liam’a po plecach.
-zaczynamy!-zawołał reżyser po czym zaczęliśmy śpiewać od zwrotki.
* * * oczami Jenn * * *
-co teraz?-zapytałam radosnego Payne’a idącego w moją stronę.
-nagrywamy teraz nasze solówki-wyznał-będziesz przy mojej jako duchowe wsparcie-dodał z nadzieja jednocześnie stając obok mnie.
-a kiedy zaczynasz?-spytałam uśmiechając się mimowolnie słysząc słowa chłopaka
-teraz- wyznał wskazując na jakiegoś gościa który kręcił się koło kamery.
-chętnie ale nie mogę-wyznałam z nie zadowoleniem-muszę iść na parking sprawdzić co się dzieje bo podobno jakaś dziewczyna awanturuje się że jest tu jej chłopak-wyjaśniłam smutnym tonem po czym rozstałam się z chłopakiem kierując się w stronę parkingu.
-już jestem-stwierdziłam do ochroniarza by zwrócić na siebie jego uwagę.
-to właśnie to ta dziewczyna-wyznał wskazując na swoją towarzyszkę. Dziewczyna mimo że nie wyglądała jak nastolatka, była wysoka i ładna z dużą burzą loków na głowie.
-witam jestem Jennifer, w czym mogę pomóc-przywitałam się dyplomatycznie z dziewczyna podając jej rękę
-znam się szmato-warknęła dziewczyna dumnie
-yyy…spojrzałam na nią jak na wariatkę bez słowa zgaszona jej wypowiedzią.
-o nie panienko-wtrącił się ochroniarz-Tom stań tu zaraz wrócę-zawołał to wielkiego mężczyzny po czym pociągną za sobą ową dziewczynę nie pozwalając mi cokolwiek powiedzieć. ,,,,,okej…. pomyślałam.
-hej-zawołał facet
-hej-przywitałam po chwili odchodząc że nie jestem potrzebna.
-Jenn?!-zawołał mnie czyjś głos
-Tak?- odwróciłam się
-cześć, przepraszam że tak późno ale mogłam się dodzwonić do ciebie- wyjaśniła Leti przytulając się do mnie- dużo mnie ominęło???
-Hej, właściwie to nie tak dawno zaczęliśmy, jak było na warsztatach??-zapytałam przypominając sobie że dziewczyna pojechała na cztero dniowe warsztaty dla fotografów opłacone przez tajemniczego sponsora którego nikt nie zna, z wyjątkiem Malik’a i mnie, ale tylko Zayn będzie musiał się tłumaczyć.
-wspaniale!! nigdy się tak dobrze nie bawiłam przy pracy-zawołała radośnie
-fajnie, szkoda że ja tego nie mogę powiedzieć-wyznałam
-no nie do końca fajnie, nie wiem komu mam podziękować
-nie martw się pewnie nie długo się ujawni
- właśnie czemu nie chciał od razu powiedzieć kim jest , ja bym na jego miejscu pochwaliłabym się sobą
-a on może nie chciał tego, wolał byś zapamiętała go jako dobrego tajemniczego niż kogoś kto myśli że jak ma kasę to może się wszędzie wpierdzielać
-no niby…. czekaj…chciał… zapamiętała….pomyślała… kasę… wpierdzielać… to nie Zayn prawda???
-nie!!! skąd przecież miał się nie wtrącać
-no właśnie!!! Jenn powiedz prawdę
-błagam nic mu nie mów do końca wyjazdu bo mnie zabiją!
-czemu??
-bo nic nie wiedzą
-co??
-yhyy…
-Jenn!! Szybko chodź bo Liam plan rozwala!!!-zawołał jakiś chłopak którego nawet nie znałam.
-yyy…-spojrzałam na dziewczynę po czym obie ruszaliśmy za chłopakiem. Idąc za nim po kilku krótkich minutach zobaczyliśmy na plaży grupkę ludzi między innymi
cztery piąte zespołu wiszącymi nad kimś marudząc by przestał się wydurniać.
-co się dzieje?-zapytałam stoją z jakieś pół metra od nich. W odpowiedzi grupka rozstąpiła się pokazując siedzącego Liam’a na jakimś pudle z założonymi rękami
-i masz co chciałeś, możemy zaczynać??-zapytał z ulgą reżyser
-no pewnie- powiedział chłopak uśmiechając się do wszystkich po czym spojrzał na moją twarz wrażającą to samo co Leti jedno wielkie wtf!!!;D
-widzę że spędzanie czasu z chłopakami bardziej mu szkodzi niż myślałam-wyznała Leti wzdrygając się.
-powinnam się bać??
-sama nie wiem kiedyś był bardziej… spokojniejszy, poważniejszy …normalniejszy… tak zdecydowanie tak!!-wyjaśniła podkreślając ostatnie słowa
-ehehe, szkoda, ale i tak zaryzykuje- wyznałam śmiejąc się delikatnie ruszając z nią w stronę ekipy po czym wszyscy poszliśmy w miejsce w którym Liam nagrywał swoją solówkę którą obserwowałam za reżysera.
Ej wysoko tu!-zawołałam gdy chłopka szybko poszedł do mnie łapiąc mnie w pasie i zacząć kręcić się w kółko nad krawędzią urwiska po zakończeniu nagrywania.
-spokojnie nie skrzywdzę cię-wyznał stawiając mnie na ziemi
-na pewno?
-na sto procent
-obiecujesz???
-nie obiecuje… przysięgam!
-dobra chodźcie na plażę dziewczynki!-zawołał Harry do nas
-dobrze Hazza!!-odkrzykną Liam wciąż patrząc na mnie.
-Hazza??- zapytałam
-sam wymyśliłem-wyznał dumnie Payne po czy ruszyliśmy za resztą z klifu na plażę.
-okej to teraz róbcie co chcecie-zawołał reżyser gdy skończył rozstawiać sprzęt.
-zupełne szaleństwo!!!!!-zawołał Lou na całe gardło zaczynając biegając w kółko między innymi za Harry’m który uciekał mu aż zmęczony Harry dał się złapać a potem
Wszyscy zaczęli normalnie bawić… może nie do końca dobre określenie ale chodzi o to że nie było już podobnych akcji przynajmniej na razie.
Po dłuższym czasie obserwowania jak świetnie się bawią usłyszałam zajeżdżający samochód. Gdy się odwróciłam zobaczyłam że to z firmy cateringowej,
Więc nie czekając dłużej podeszłam do samochodu najszybciej jak mogłam.
-dzień dobry!-zawołałam do mężczyzny z samochodu.
-cześć, to gdzie mamy postawić żarcie?-zapytał wesoło mężczyzna wysiadając z auta.
-może tam… tak tam powinno być dobrze-wtrącił się tajemniczy chłopak
-słucham?-zapytałam po chwili gdy gościu z cateringu poszedł do bagażnika.
-a czy ja coś mówiłem?-zapytał chłopak z zdziwiony kierując się w stronę mężczyzny
-chyba nie wiesz do kogo mówisz- wyznałam. Wiem nigdy tego nie robiłam ale w końcu chłopak musi znać swoje miejsce, niech nie myśli że będzie mną dyrygował!
-czy ty nie jesteś… małą ładną dziewczynką do dekoracji, właśnie czemu tam nie jesteś z nimi, oo nie chcieli cię?-wyznał wciąż idąc.-tylko wróć!-krzykną za mną
-co??!-zapytałam otwierając szeroko oczy.
-nie martw się przydasz się tu-wyjaśnił dając mi tacę z przegryzkami- no idź na co czekasz?-dodał’ popychając mnie delikatnie w stronę plaży gdzie ludzie z ekipy zaczęli rozstawiać jakiś prowizoryczny stół. Zachowanie tego buraka do takiego stopnia mnie zszokowało że bez słowa ruszyłam w stronę ekipy. Gdy stanęłam przy stole nikogo już nie było. Tylko ja i ta beznadziejna ta co która postawiłam na stoliku. Nie mając najmniejszej ochoty słuchać się tego buraka oparłam się o stoli k przyglądałam się właśnie jak… jak Liam trzymał Madison a rękach …
-pięknie nie ma co!!-szepnęłam z złością obserwując jak chłopak wywrócił się w wodzie razem z nią- i życie staje się piękniejsze-uśmiechnęłam się do siebie widząc tą scenę.
-pięknie jeszcze szczerzy się do siebie! kompetencyjnego zespołu nie mógł zebrać ten bachor?-rzucił chłopak zirytowany stawiając druga tace na stole którą sam przyniósł. -podaj swoje dane! Twoja pożal się Boże szefowa może po każe ci po co tu zostałaś zatrudniona-dodał zakładając ręce na biodra!
-jestem tą pożal się Boże szefową która pokaże ci po co zostałeś zatrudniony-wyznałam wyciągając do niego rękę z sarkastycznym uśmiechem
-aućc!-szepną zawstydzony chłopak
-jakiś problem?-zapytałam stając na równe nogi po czym odeszłam –aa! Przyjdź w poniedziałek do biura! pokażę ci jak się pracuję-dodałam odwracając się
-chętnie tylko mam problem… nie mogę
-prawda, masz problem-przytaknęłam po czym z uśmiechem na twarzy odeszłam w kierunku Leti która nie zmiennie stała w tym samym obserwując jak Zayn szaleje
z innymi. No szaleństwem tego nie można było nazwać ale chłopak starał się jak mógł by pokonać strach przed wodą.
-gdzie byłaś? ominęło cię jak Liam…-zaczęła dziewczyna
-w cale nie-przerwałam uśmiechając się do niej
-żarcie!!!-zawołał Naill idąc prosto w stronę stołu.
-on zawsze żyje w swoim świecie..-wyznała Leti obserwując Horan’a
- nawet w tedy gdy wydaje się że jest nami..-wtrącił Zayn porywając Leti z sobą
-i co teraz?-zapytałam z założonymi rękami Payne’a.
-pójdziemy w zaciszne miejsce gdzie nikt nie będzie nam przeszkadzał-wyznał Liam obejmując mnie swoją ręką.
-wiesz że nie o tym mówię… ale muszę przyznać że ciekawa propozycja, nie ma to jak poważna rozmowa bez innych, co nie??
-tak, tak…
-chyba ze myślałeś o czym innym??
- ja!? ja myślę tylko o tym-zaśmiał się-teraz idziemy na te schody prowadzące do tej wierzy a potem..-zaczął chłopak udzielając odpowiedź na moje pytanie jednocześnie wskazując na długie i kręte drewniane schody pomalowane na biało akurat stali tam Zayn i Leti.
-to ty chyba powinnaś mówić co i gdzie?-wtrącił tajemniczy chłopak
-śledzisz mnie!?-zapytałam patrząc na niego zdumiona jego bezczelnością
-ja ciebie!?-roześmiał się
-nie poddajesz się?- zapytałam zirytowana jego postępowaniem.
-nigdy-przyznał
-będziesz musiał.. jeśli chcesz dalej pracować dla nas-zagroziłam
-zapominasz że nie pracuję dla ciebie tylko oboje pracujemy dla naszych ojców-przypomniał
-właśnie!! ty nadęty buraku że co przepraszam??!!!!- zapytałam totalnie zgaszona.
-mój ojciec jest w zarządzie tak jak dwunastu innych udziałowców dla których pracujemy-wyznał
-a co mnie to, to my mamy pakiet kontrolny!!-przypomniałam i chamskim uśmieszkiem ale to nic nie dało.
-kto to??-wtrącił poważnym tonem Liam.
-a co ja wróżka!-rzuciłam zdenerwowana zostawiając ich samych jak rozwydrzone dziecko, chciałam wrócić ale było za późno, nie chciałam by ten bufon myślał że wygrał.
-Jenn!! chodź tu szybko!!-zawołali mnie Zayn z Leti.
-idę!-zawołałam zmierzając w ich kierunku-tak zapytałam wchodząc po schodach.
-ta plaża jest zamknięta do jutra, tak??-zapytał Malik
-no do końca zdjęć-zapewniłam
-i nikt tu nie przyjdzie samowolnie-upewnił się
-no będzie mu trudno-wyznałam
-tarantantan!!-zawołali oboje nie wskazując na biały domek na samej górze
-o co kaman?-zapytał najedzony Naill stając za obok mnie
-właśnie-poparłam
-nocujemy tutaj-wyznał Zayn
-wszyscy-poprawiła Leti
-ale to jest jeden pokój!- zauważył Naill- a Harry gdzie?
-yyy..-spojrzeliśmy z Leti na nie go
-miał naszą siódemkę kretynie!-rzucił Zayn
-i zostaje jeszcze jedno pomieszczenie na pod nami-dodała Leti wskazując palcami na podłogę która pełniła jednocześnie rolę dachu.
-no spoko-zgodził się Naill
-a nasze rzeczy?-spytałam
-właśnie! Mogła byś zadzwonić by nam przywieźli, jeszcze się nie rozpakowaliśmy..
-w zasadzie tak..-przytaknęłam
-to mamy ustalone-wtrąciła się Leti
-to idę zadzwonić…-wyznałam odwracając się na piecie
-a twój telefon??-zapytała Leti
-rozładowany, musze iść do jedynki-wyznałam
-trzymaj..-polecił Naill wyjmując swój telefon
-Ej zmywać się dziewczynki nagrywany!-zawołał ten burak podchodząc po wierzę- później poplotkujecie
-później oddasz- dodał Naill kończąc swą wypowiedź
-dzięki-zwróciłam się do niego- ekipa!! Dziesięć minut przerwy!!-dodałam wydzierając się na całe gardło nie ryzykując że ktoś nie usłyszy jednocześnie zachodząc po schodach z Leti mijając po drodze resztę zespołu.
-co ty robisz?-zawołał chłopak
-ja!? ja dbam o dobro ekipy, zdaje się że ty nie wiesz o czym mówię- krzyknęłam w odpowiedzi
-zarząd się dowie o twojej nieudolności-zagroził gdy stanęłam na ziemi
-świetnie, już nie mogę się doczekać!-odparłam wciskając numer do hotelu który znałam na pamięć, uczyć się nie musiałam po prostu miałam dobrą pamięć do cyfr.
-świetnie-przytakną
-świetnie!-powtórzyłam przykładając telefon do policzka jednocześnie odchodząc
-nie masz pojęcia jak się cieszę!-zawołał
-ja też jestem nie sam owicie szczęśliwa, że nie jestem wstanie tego ogarnąć!-zawołałam
-podobnie jak samą siebie-odparł w tedy któryś z chłopaków cos powiedział nie zrozumiałego więc się odwróciłam
-a to jej tatuś?-zapytał złośliwie chłopak w tedy wszyscy zaczęli chichotać z wyjątkiem Liam’a któremu się oberwało.
-tu recepcja w czym mogę pomóc!?-usłyszałam miły głos kobiety
-dzień dobry, tu Jennifer Parker dzwonię bo chciałam poprosić aby ktoś spakował walizki z pokojów od 303 do 308 a potem przywieść je na plan.
-na plaż?? Tak oczywiście zaraz polecę, jeszcze coś??
-nie, dziękuje zadzwonię później do widzenia-zakończyłam rozmowę rozłączając się następnie poszłam do busu chłopaków gdzie się zamknę łam przed światem w którym śledził mnie ten idiota. Oczywiście szkoda było że opuszczałam tyle ale nie mogłam pozwolić sobie na szarganie swoich nerwów, chciałam przez chwilę odpocząć.
-tu jesteś..-rzuciła Leti wchodząc do auta-nie mówże chowasz się przed tym idiotą
-a mam inne wyjście, nie chce go oglądać-wyżaliłam się
-i dla tego chowasz głowę w piasek?
-nie, po prostu jeśli cos palne to ten poleci do zarządu..
-jeśli coś palniesz to przynajmniej ci ulży a on i tak nie pójdzie do zarządu..
-skąd wiesz?
-zobaczysz, tacy są mocni tylko w gębie a jak między ludzi to głowa do dołu i żeby nikt nie zauważył,….
-nasz rację-przytaknęłam po chwili milczenia- to on powinien się teraz chować –dodałam wstają
-i tak ma być a teraz idź bo Liam tam padnie..-wyznała.
-tu się chowasz!-zawołał burak wchodząc do samochodu.- kto by pomyślał
-Leti, chodźmy stąd hołota się zbiera-zwróciłam się do koleżanki idąc w stronę wyjścia
-przede mną nie uciekniesz?-zawołał gdy wysiadłam
-na wet nie próbuje… prostaku!-warknęłam
-ostry język lubię takie, zaczynam żałować że nie jesteś w moim guście-wyznał
-a w twoim guście… a ty masz jakiś w golę??-zapytałem odwracając się na pięcie
-no najwyraźniej zaczyna się psuć skoro zaczynasz mnie interesować-wyjaśnił stojąc ciągle w przejściu busu
-masz rację zaczyna się psuć… szczęście że na lepsze!-wyznałam podchodząc zirytowana.
-mówiłam mocny w gębie..-powtórzyła do niego po czym poszła za mną
-bądź miła i nie podskakuj skarbie-rzucił za nią po czym wszedł do środka busu.
Po dołączeniu do chłopaków świetnie bawiliśmy się obserwując ich aż w końcu wybiła 22:30 i koniec zdjęć. Wszyscy byliśmy zmęczeni więc od razu poszliśmy spoć do pokoi które kazałam przegotować ekipie, Ja, Liam, Zayn, Leti zajęliśmy pokój na dole a Louis, Harry, Naill poszli z trzema dziewczynami na górę z kąt było ich słychać aż do północy bo tylko do tej godziny dziewczyny mogły zostać i wygłupiać się z nimi.
____________________________________________________________
i oto tak kolejna osoba w opowiadaniu!
Nathan Smith (17l)

Chłopak podobnie jak jego młodsza siostra Kate jest bogatym arogantem uważającym że niema mu równych. Sądzi że w wszystkim da sobie świetnie radę za pomocą swych metod, chamstwa, oporności, przekorności, obojętności i tajemniczości więc ciągle szuka nowych przeszkód do pokonania i napotkał ale czy na pewno poradzi sobie z Jenn bez szwanku??
Tagi: OPOWIADANIE
03.02.2012 o godz. 23:53

cromer
4.02.2012, 19:30
cromer napisał(a):
next !
next !
next !

nie mogę sie doczekać kolejnego <33

just-love-me
4.02.2012, 19:31
just-love-me napisał(a):
świetny :*
Dodaj szybko nn <3
wichurka016
This wasn’t just a dream
Skąd: Tyszowce,Polska
statystyki
sekcja użytkownika
Chce ktoś taką reklamę?? możemy się wymienić XD